niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 1

Kwatera shinigami (Seireitei) mieści się  w Soul Society. Shinigami dzielą się na 13 oddziałów (gotei 13)obronnych z czego każdy ma swojego kapitana i vice kapitana. W chwili obecnej znajdujemy się w barakach 6-ego oddziału.
Mężczyzna, z długimi, czerwonymi włosami zapiętymi w kitkę, ubrany w czarne kimono z mieczem za pasem, siedział pośrodku pokoju wyczekując na swojego kapitana. Nagle drzwi rozsunęły się ukazując dwie postacie. Wysokiego, silnie zbudowanego mężczyznę o długich, prostych, czarnych włosach i granatowych oczach. I kobietę, niższą od wyżej wymienionego, można by stwierdzić, że ich włosy i oczy były takie same, lecz włosy kobiety sięgały tylko do ramion. Oboje byli ubrani w czarne kimona z mieczami przy pasie, aczkolwiek mężczyzna miał na sobie białe haori kapitana
-Kuchiki-taicho!-zawołał Renji wstając.
-Abarai, udasz się razem z Rukią do świata żywych- powiedział oficjalnie Byakuya, czerwonowłosy się zdziwił.
-Misja? Coś się stało?
-Widzisz, Kapitan Kurotichi przeprowadzał pewien nielegalny eksperyment, który mu uciekł. Naszym zadaniem będzie go sprowadzić z powrotem- wytłumaczyła Rukia.
-Co to był za eksperyment?
-Tylko Kapitanowie wiedzą.
-Rukia, Renji nie ma czasu. Wyruszcie natychmiast- powiedział Kapitan Kuchiki.
-Hai!
-A i jeszcze jedno- zatrzymał dwójkę Byakuya.-Po Seireitei chodzą pewne pogłoski o grzesznikach którzy uciekli z piekła. Sprawdzicie to.
-Możesz na nas liczyć nee-sama- zapewniła Rukia i odeszła razem z Abarai'em.
~Tymczasem w Karakurze...~
-Drodzy uczniowie powitajcie nową koleżankę.
-W-Witajcie, nazywam się Haruka Cifer- przedstawiła blondynka o niebieskich oczach. Cała klasa wpatrywała się w dziewczynę. Chłopacy z zachwytem, a dziewczęta z zazdrością w oczach. Nie licząc czwórki uczniów, Kurosaki Ichigo, Ishida Uryu, Sado Yasutora i Orihime Inoue, ich interesowało coś innego. Jej reiatsu (energia duchowa) była dziwna, wyjątkowa. Jeszcze nigdy nie spotkali się z czymś takim. Inne niż u pustych, różniące się od reiatsu ludzi obdarzonych mocą jak Chad i Inoue, zupełnie inne niż Quincy i w końcu nienależące do shinigami.
Dziewczyna usiadła za chłopakiem o rudych włosach.
-"Kurosaki Ichigio..."- przemknęło jej przez myśl. Chłopak wyczuł na sobie jej spojrzenie i odwrócił się.
-Jesteś Haruka prawda. Jestem Ichigo- uśmiechnął się podając jej dłoń.
-Ahh... Cześć- szepnęła ściskając jego rękę.
-Cisza! Proszę o cisze!-zawołała nauczycielka, a kiedy klasa ucichła zaczęła lekcje.
W przerwie na lunch do Ichigo podeszło dwóch chłopaków.  Dwumetrowy zapaśnik wagi ciężkiej i czarnowłosy okularnik.
-Sado, Ishida, a gdzie Inoue?-zapytał Kurosaki.
-Je lunch z Haruką- wyjaśnił Chad.
-Co do Haruki, musimy porozmawiać- powiedział poważnie Uryu.-Jej reiatsu...
-Jest znajome. Przypomina mi coś, ale... Nie wiem co- westchnął pomarańczowowłosy podpierając głowę ręką.
-Musimy omówić to z Uraharą- stwierdził Ishida, a Sado potaknął.
-Dobrze. Spotkamy się wieczorem.
~O wspomnianym czasie w sklepie Urahary Kisuke~
Czwórka przyjaciół siedziała przy stole razem z jasnowłosym mężczyzną z kapeluszem na głowie.
-Haruka Schiffer, tak? Nie kojarzę-powiedział spokojnie właściciel. -A o co chodzi?
-Widzisz, ona posiada bardzo dziwne reiatsu...-zaczął Uryu.
-W dodatku jest jakieś dziwne, inne...-dopowiedział Kurosaki.
-Ale mówiłeś, że coś ci przypomina.
-Mówiłem też, że nie wiem co.
-A jak ona wygląda?-przerwał Kisuke.
-Wysoka, niebieskie oczy, blond włosy...Przypominasz sobie coś?-zapytał Ichigo.
-Nie. W-Wcale nie spotkałem kogoś takiego. Wybacz ale nie mogę wam pomóc-wytłumaczył pośpiesznie Urahara wyprowadzając czwórkę.-Poinformuje was jeśli czegoś się dowiem.
-Ale...-zaczął Ishida.
-Na razie!- krzyknął kapelusznik zatrzaskując drzwi.
-Chyba niczego się tu nie dowiemy- westchnął zrezygnowany okularnik.
-Dobra, zobaczymy się w szkole-powiedział Kurosaki.
-Tak. Do zobaczenia Ishida-kun, Chad-kun, Kurosaki-kun- pożegnała się Orhime.
-Do jutra- powiedział Uryu odchodząc.
-Ta, na razie-dodał Sado i każdy poszedł w swoją stronę.
Gdy Kurosaki zbliżał się do swojego domu minęła go karetka, a chwile potem poczuł potężne reiatsu z miejsca w które zmierzał pojazd.
-"Co to?"- pomyślał zmieniając kierunek i biegnąc za karetką. -"Nie może być. To nie może być prawda!"-chłopak bił się z myślami, ale gdy dobiegł na miejsce wszystko się wyjaśniło. Na starym, opuszczonym szpitalu w świetle księżyca walczyła ze sobą trojka osób. Trzech mężczyzn, lecz jednego nie rozpoznawał. Nie widział ich wyraźnie, ale  był pewny, że ich zna. Jeden miał skrzydła i rogi, a drugi wyglądał jak pół kot.
-"Co tu robią Ulquiorra i Grimmjow?!"-pomyślał osłupiały Ichigo.


Cześć wszystkim.
Jak wam się podobał rozdział ne 1?
Musiałam się nieźle napracować, żeby to wyszło tak jak chciałam, a jeszcze wiele tajemnic przed wami. ;P
Pozdrawiam, Autorka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz